Kto jest zapisany w moim DNA?

Wspominałam już w jednym z wcześniejszych postów, że zdecydowałam się na genealogiczny test DNA. Właśnie otrzymałam wstępne wyniki :). Przy okazji wspomnę, że firma, na której ofertę się zdecydowałam ma największą bazę DNA na świecie, a co za tym idzie najwięcej użytkowników i najwięcej wykonanych do tej pory testów.

Od kogo więc pochodzi moje DNA?

Zacznę od własnych wniosków. Moi przodkowie pochodzili głównie z Europy Wschodniej, z niewielką domieszką krwi niemieckiej i możliwe, że francuskiej. Ta wiedza opiera się oczywiście na moich genealogicznych badaniach i informacjach rodzinnych. Dlatego też, jakże ogromne było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że w kompozycji mojego DNA dość duży procent stanowi materiał genetyczny właściwy dla ludzi z południowej Europy, a w szczególności Bałkanów…

Przy przeglądaniu danych mamy wybór pomiędzy trzema różnymi wariantami interpretacji wyników – konserwatywnym, standardowym i domniemanym. Każdy z nich ma swoje wady i zalety, ale przełączanie między nimi i porównanie zmian oferuje kilka cennych informacji i daje pełniejszy ogląd sytuacji. W moim wypadku, zmiany nie są jednak zbyt wielkie. Interpretacja standardowa i domniemana, zawierają trochę więcej detali, a interpretacja konserwatywna jest najbardziej z nich uogólniona.

Interpretacja konserwatywna

Widok-konserwatywny

Interpretacja standardowa

widok-standardowy

Interpretacja domniemana

widok-domniemany
We wszystkich trzech wersjach, ponad 99 proc mojego DNA pochodzi od przodków-Europejczyków, co w zupełności się zgadza. Pozostała część, w zależności od wersji, jest pochodzenia wschodnio-azjatyckiego i z kontynentu amerykańskiego, lub jest nieokreślonego pochodzenia. Jednym słowem płynie we mnie domieszka krwi Azjatów i Indian, ale jest ona tak niewielka procentowo i odległa czasowo, że traktuję to raczej jako ciekawostkę niż coś znaczące odkrycie :).

Ciekawa za to jest dla mnie mieszanka mojego europejskiego DNA. Co prawda wschodnioeuropejscy przodkowie nie są żadnym zaskoczeniem, tak samo zresztą jak ci, pochodzący z szeroko rozumianej Europy Północnej. Jest to uzasadnione chociażby przez położenie geograficzne i historię.  Natomiast obecność wśród moich przodków osób z Bałkanów jest, jak już pisałam wyżej, zaskoczeniem. Procentowo ten kod genetyczny stanowi drugą największą wartość w moim DNA, zaraz po DNA wschodnioeuropejskim.

Kolejną niespodzianką są geny ‚z Sardynii’, która jak wiadomo jest wyspą na Morzu Śródziemnym. Prawa ewolucji mówią, że gatunek nie ewoluuje, jeśli zamieszkuje wygodne, odizolowane środowisko, w którym bez przeszkód może się rozmnażać. Za to w trudnym środowisku, takim, w którym oddziałują na siebie osobniki o różnych cechach i pochodzeniu, gatunki rozwijają się prędzej. Innymi słowy, dobrowolna izolacja Sardynii doprowadziła do stworzenia swego rodzaju genetycznego inkubatora. Kontakt Sardyńczyków z innymi ludami miał natomiast charakter głównie kulturowy, dlatego Sardyńczycy genetycznie różnią się od pozostałych Europejczyków. Co prawda w moim DNA kod ten stanowi zaledwie 0,3-0,6% ogółu, ale uważam, że fakt i tak wart jest odnotowania.

Wstępne informacje są dla mnie bardzo pouczające. Teraz czekam z niecierpliwością na dalsze wyniki badań i mam nadzieję, że na ich podstawie odnajdę genetycznych krewnych, dzielących ze mną DNA.