(…), Dziad ciemny, Chłop, lat 60

Czasem, przeszukując stare dokumenty trafiamy na ciekawe czy też śmieszne, lub zastanawiające zapisy.

Ja również natknęłam się na takowy. Podczas przeglądania skanów „Wyciągu Umarłych z Ksiąg Metrycznych Parafii Granneńskiey za Rok 1813”, uwagę moją zwrócił taki oto wpis w księdze zgonów:

dziad-ciemnyWpis zainteresował mnie tym bardziej, że nazwisko Bojar jest nazwiskiem także moich przodków. Prawdopodobne więc jest, że Jacek Bojar był jednym z ich krewnych. Księga, z której pochodzi wpis jest kopią, a właściwie jak nazwa wskazuje – wyciągiem. Tak się akurat złożyło, że w tym samym czasie, miałam dostęp również do skanów wykonanych przez Mormonów z księgi oryginalnej. Oczywistym jest, że postanowiłam porównać obie metryki. Przyznam się, że sprawa „dziada ciemnego” mnie zaintrygowała, bo cóż miałoby oznaczać owo określenie? Spotkałam się wcześniej z dziadem kościelnym, szpitalnym czy jałmużnym, ale na ciemnego jak dotąd nie trafiłam.

Oryginalny zapis wygląda jednak nieco inaczej niż kopia i nie wspomina jakim zajęciem parał się zmarły Jacek Bojar:

Jacek-Bojar22 kwietnia zmarł ze starości Jacek Bojar w 60 roku życia swego. Sakramentami zaopatrzony, pochowany na cmentarzu”.

Na podstawie wypisu i oryginalnej metryki ciężko stwierdzić kim był Jacek Bojar – dziadem kościelnym czy po prostu dziadem, czyli żebrakiem.

Dziadem kościelnym określano dzisiejszego kościelnego, będącego posługaczem i często stróżem. W księgach kościelnych spotkać można rozliczenia plebana z wpływów i wydatków pieniężnych, gdzie płaca dziada obok organisty stanowi jeden z kosztów. Kościelnym bywał, choć niekoniecznie, zazwyczaj starszy człowiek. Biorąc pod uwagę wiek zmarłego, jest to całkiem możliwy scenariusz. Z drugiej strony, zmarły mógł być dziadem, czyli żebrakiem. Dziadowie wywodzili się głównie ze społeczności wiejskich, spośród ludzi, którzy z różnych powodów (choroby, starość, brak pracy) nie mogli pracować na roli i w „dziadowskim rzemiośle” poszukiwali źródła utrzymania. Istniał niegdyś przesąd nakazujący branie na chrzestnych osoby ubogie, dla zapewnienia dziecku dobrobytu. Często byli to wszelkiej maści żebracy którzy urzędowali pod kościołem, chodzili po domach bądź odpustach i modlitwą i śpiewem wypraszali jałmużnę.

Kopia księgi z wypisem, o którym mowa, została sporządzona w 1813 roku przez ówczesnego proboszcza grannieńskiego – Jakuba Sosnowskiego. Zapewne znał on osobiście zmarłego, dlatego też zastosował w wypisie zrozumiały dla siebie i zapewne dla ówczesnych mieszkańców Grannego i okolic, skrót myślowy. My natomiast możemy tylko zgadywać, „co autor miał na myśli”, a jaka była faktyczna sytuacja zmarłego raczej nigdy się nie dowiemy…